28.09.2015 Zaćmienie Księżyca – fotorelacja

Calkowite-Zacmeinie-Ksiezyca-2015

Noc zaćmienia Księżyca

Ach, co to była za noc :)
Już dawno żadne zjawisko widoczne na niebie nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, jak poniedziałkowe zaćmienie Księżyca. Żadne tam koniunkcje, żadne zaćmienia Słońca. Nawet marcowa zorza polarna nie sprawiła na żywo takiego wrażenia. Ciężko to opisać, ba, nawet nie widziałem do tej pory zdjęcia, na którym było by widać to, co zapamiętałem.
Księżyc, przybierając powoli czerwony kolor, stawał się coraz bardziej „trójwymiarowy”. Nie wiem, jak to inaczej nazwać. Widok Księżyca, który nie razi, w towarzystwie którego widać gwiazdy jest naprawdę niezwykły. Oczywiście noc robiła się coraz ciemniejsza. Przed fazą całkowitą zaćmienia po zaadaptowaniu wzroku czułem się jak w dzień. Można było się swobodnie poruszać po nieoświetlonych polach, bez konieczności używania latarki. W fazie całkowitej sytuacja diametralnie się zmieniła. Do tego stopnia, że na niebie zaczęło być widać Drogę Mleczną prawie jak przy nowiu!

faza-calkowita-zacmienia-ksiezyca-2015

Długa lufa i fotograficzne błędy

Po zrobieniu w lecie kilkunastu timelapsów oczywistym było, że w takim samym wydaniu będę chciał uwiecznić zjawisko zaćmienia. Długo się jednak wahałem między podejściem typowo fotograficznym a filmowym. Ostatecznie postawiłem na animację. Wiedziałem, że będzie to spore wyzwanie. Księżyc dość wysoko, szybko zmieniające się warunki no i oczywiście gigantyczne kontrasty. No ale kto nie próbuje, ten się nie rozwija.

Zacmienie-Ksiezyca-28-09-2015
Plan był naprawdę ambitny. Dwa aparaty i docelowo dwa ujęcia. Jedno na długiej ogniskowej z wykorzystaniem mojej stałoogniskowej trzysetki z telekonwerterem podpiętymi do nex-6. W sumie dawało to odpowiednik 630 mm. Przy takiej ogniskowej cały zestaw musiał być prowadzony za ruchem Księżyca. I tu świetnie się sprawdził Astrotrack. Pewien problem stanowiło manualne ustawienie ostrości. Samo dotknięcie ręką pierścienia do ogniskowania powodowało, że wszystko się trzęsło. Koniec końców jakoś się udało. I wszystko było by ok i tak jak zaplanowałem, gdyby nie dwie rzeczy. Niestety, niefortunnie ustawiłem tryb fotografowania w aparacie. W efekcie czego przez cały timelaps miałem te same parametry. Księżyc zamiast nabierać czerwonej barwy znikał w ciemności. To tej pory nie mogę przeboleć tego w sumie drobnego niedopatrzenia. Druga wpadka to już zasługa matki natury. Niesamowita wilgotność sprawiła, że po dwóch godzinach cały zestaw ociekał wodą. Oczywiście również przednia soczewka obiektywu. I tak skończyły się plany zrobienia drugiej fazy zaćmienia teleobiektywem. W sumie to nie był to taki duży problem, bo dzięki temu byłem w stanie zmienić kadr i zrobić kilka standardowych ujęć z radioteleskopem i wiszącym nad nim jeszcze zaćmionym Księżycem. Udało się również zrobić nie planowane wcześniej ujęcie o świcie.

Całe zaćmienie w jednym kadrze

Drugi fotograficzny zestaw miał zrealizować dużo bardziej ambitny plan. Wymarzyłem sobie, aby uwiecznić na filmie przebieg zjawiska od momentu wejścia Księżyca w pełny cień Ziemi aż do zachodu. Całość miała być oczywiście zrealizowana w ujęciu „krajobrazowym” na krótkiej ogniskowej. Te założenia wymusiły po części lokalizację, czyli podtoruńskie Piwnice. Jest tam chyba najbardziej wdzięczny sztafaż do zdjęć astropejzażowych, jakim jest oczywiście radioteleskop. Co jednak ważniejsze, jest tam odkryty horyzont, który pozwolił na śledzenie zaćmienia praktycznie do samego zachodu Księżyca. Aby zmieścić w kadrze wszystko co zaplanowałem użyłem stosunkowo krótkiej ogniskowej – 35 mm podpiętej pod leciwego już nikona D700. Na szczęście w przypadku tego zestawu zabezpieczyłem się przed rosą grzałką podgrzewającą obiektyw. Spisała się znakomicie. Wszystko było dosłownie mokre. Wszystko z wyjątkiem soczewek obiektywu. To jednak marne pocieszenie bo kontrasty jakimi charakteryzował się zaplanowany kadr były ogromne. Poza oświetloną anteną radioteleskopu i Księżycem całość tonęła w ciemności. Wybór był pomiędzy całkiem prześwietlonym Księżycem nawet w fazie całkowitej i w miarę poprawnie naświetlonym dołem kadru a dobrze naświetlonym Księżycem otoczonym kompletnymi ciemnościami. Po dość długiej bitwie z myślami wybrałem opcję drugą z nadzieją, że w postprocessingu uda się coś z tej ciemnicy wydobyć. Niestety trochę się przeliczyłem. Niedoświetlenie było zdecydowanie zbyt duże dla D700, o czym się przekonałem, montując ujęcie w domu.

Zaćmienie Księżyca fotorelacja

Zmęczony ale szczęśliwy

Mimo tych wszystkich przeciwności coś się udało zarejestrować i, co chyba ważniejsze, zobaczyć. Mogłem wprawdzie wybrać lepiej oświetlone miejsce, co pewnie zaowocowałoby ładniejszymi kadrami, jednak i tak jestem niezmiernie zadowolony. Pogoda naprawdę dopisała i przez całą noc na zachodnim niebie nie było nawet najmniejszej chmurki. Do domu wróciłem przemarznięty z mokrymi do kolan nogawkami spodni. Baardzo zmęczony ale szczęśliwy.

Piotr Potępa

Podobało się? Poleć lekturę znajomym! Polub Nightscapes na Facebooku! Masz jakieś pytania lub sugestie odnośnie tematu który powinienem poruszyć? Skomentuj lub napisz do mnie maila.

Może Ci się również spodoba

  • Koziołrogacz

    Co tu dużo mówić, świetne ujęcia. Jak zwykle odwaliłeś kawał porządnej roboty.
    U mnie zwiódł czynnik wyższy, czyli pogoda. Ale jeśli chodzi o zaćmienia Księżyca to dla mnie norma. To się nazywa „Klątwa zaćmieniowa” :(

    • Tak właśnie myślałem bo jakoś nie widziałem zdjęć z pogranicza Beskidów i Bieszczad. Na kolejne zaćmienie zapraszam do Torunia :)

      • Koziołrogacz

        Może komuś się udało jakieś pojedyncze ujęcie, ale z pewnością nie było szans na sfotografowanie całego zaćmienia.
        Znacznie lepsza sytuacja była na północ od linii Jasło – Krosno – Sanok. Miałem w planie uchwycić Księżyc i Drogę Mleczną w jednym kadrze. Przy takim zaćmieniu wydawało się to całkiem realne, dlatego w pogoni za ciemnym niebem ruszyłem w Beskid Niski. Niestety prognozy tym razem zawiodły. Natura okazała się przebiegła i złośliwa. Gdybym to przewidział, to nie ruszał bym się z domu.

        • Zdecydowanie dało się złapać Księżyc z Drogą Mleczną. W pewnym momencie żałowałem, że zostawiłem wszystkie szerokie szkła w domu bo pomyślałem o takim ujęciu.

  • Podswiatlo.pl

    Szacun, za całokształt!