Fazy zmierzchu – podejście praktyczne

Fazy zmierzchu pokazane na jednym ujęciu.

Fazy zmierzchu – prosty plan

Przy okazji ostatniego polowania na Księżyc starałem się równocześnie sfotografować poszczególne fazy zmierzchu. Zadanie było pozornie bardzo proste, wykonać szereg ujęć,  mniej więcej w równych interwałach czasowych, od zachodu Słońca do nocy astronomicznej. Zdjęcia miały zostać zrobione w taki sposób, aby możliwe było ich późniejsze złożenie w jedno ujęcie obrazujące wszystkie fazy zmierzchu. Oczywiście, aby to osiągnąć, wszystkie zdjęcia składowe musiały posiadać dokładnie taki sam kadr. W tym celu obok statywu z nikonem, którym miałem zamiar fotografować sierp Księżyca, rozstawiłem stary trójnóg z nexem 6. Trochę się obawiałem, czy bezlusterkowiec poradzi sobie z tym zadaniem. Szczerze mówiąc nie jest on stworzony do fotografii nocnej, a ja nie poznałem go jeszcze na tyle dobrze, by czuć się z nim w tym temacie swobodnie. Tego wieczora było to jednak zadanie dodatkowe, więc postanowiłem zaryzykować.

Problemy, problemy…

Fazy-zmierzchu-zestawienieSkacząc od jednego aparatu do drugiego szybko okazało się, że zachowanie w miarę równych odstępie pomiędzy poszczególnymi ujęciami nie będzie możliwe.
Równie szybko zorientowałem się, że nie bardzo przemyślałem kwestie parametrów naświetlania poszczególnych ujęć. Oczywiście te same ustawienia dla wszystkich kadrów nie mogły zadziałać. Już przy trzecim zdjęciu stało się jasnym, że kolejne ujęcia należy naświetlać dłużej, inaczej będą kompletnie ciemne. W związku z czym parametry ustawiłem trochę na wyczucie, z czasem wykonując kilka ujęć przy różnych nastawach.
Gdy przerwa między kolejnymi wyzwoleniami migawki zrobiła się dłuższa, czekała kolejna niespodzianka. Do fotografowania faz zmierzchu użyłem obiektywu Sony E 16-50 mm f/3.5-5.6 PZ OSS. Jest to obiektyw kitowy, sprzedawany w zestawie z nexem 6. Jest mały, lekki i są to jego największe zalety. Niewielki rozmiar jest osiągany poprzez złożenie obiektywu, gdy ten nie jest używany. Niestety obiektyw składa się nawet, gdy aparat będąc włączonym przejdzie w stan oszczędzania energii. Ponowne wybudzenie aparatu skutkuje ustawieniem ogniskowej w obiektywie na 16 mm. Co oczywiście skutkuje zmianą kadru, gdy mieliśmy ustawioną inną ogniskową. Na szczęście zdjęcia wykonywałam przy 50 mm, więc bez większych problemów udało się ponownie ustawić identyczny kadr.
Po kilku ujęciach, gdy zaczęło się robić ciemno bezlusterkowiec zaczął mieć problemy z ustawieniem ostrości. Nie pomagało nawet ustawienie pola ostrości na dość jasnych światłach mostu. Aparat zachowywał się mało powtarzalnie i konieczne było dokładne sprawdzanie ostrości na każdym kadrze. Finalnie, oglądając wszystkie zdjęcia na monitorze w domu, okazało się, że i tak cześć z nich jest nieostra.
Wraz z coraz mniejszą ilością światła w atmosferze zaczęły się pojawiać na niebie planety, a później gwiazdy. Oczywiście ustalając na początku kadr z mostem w roli głównej nie przewidziałem, że nie będę obejmował żadnego świecącego obiektu na nieboskłonie.
Wszystkie te problemy i perspektywa fiaska sprawiły, że niestety nie dotrwałem do nocy astronomicznej.

Składamy, montujemy

Szczerze mówiąc, po przygodach w trakcie fotografowanie nie liczyłem na zbyt wiele. Właściwie kończąc plener nie sądziłem, że uda się cokolwiek poskładać.
Na szczęście przeglądając ujęcia już na komputerze okazało się, że kilka nadaje się do wykorzystania. Ostatecznie wybrałem i wywołałem z rawów 6 ujęć. Starałem się przy tym zachować identyczne ustawienia dla wszystkich ujęć składowych. Wyjątek stanowiła ekspozycja, którą delikatnie korygowałem. Zmieniłem również balans bieli dla ostatniego, najciemniejszego kadru.
Wybrane kadry były zarejestrowane o następujących godzinach:

  • 20:11 – zachód Słońca,
  • 20:30 – ujęcie 1,
  • 20:42 – ujęcie 2,
  • 20:51 – koniec zmierzchu cywilnego, początek zmierzchu żeglarskiego,
  • 20:55 – ujęcie 3,
  • 21:15 – ujęcie 4,
  • 21:40 – ujęcie 5,
  • 21:43 – koniec zmierzchu żeglarskiego, początek zmierzchu astronomicznego,
  • 21:50 – ujęcie 6,
  • 22:51 – koniec zmierzchu astronomicznego, początek nocy astronomicznej.

Po wywołaniu pozostała praca na warstwach. Po naniesienie wszystkich wywołanych zdjęć na siebie okazało się, że udało się je zarejestrować bez poruszenia, przy identycznym kadrze. W związku z czym pozostało jedynie odsłonięcie fragmentów poszczególnych ujęć przy użyciu oddzielnych masek na pojedynczych warstwach. Zabieg ten wykonałem dwukrotnie. Za pierwszym razem skorzystałem z gradientu tworząc łagodne przejścia pomiędzy składanymi zdjęciami.
Za drugim razem użyłem ostrych krawędzi przy tworzeniu masek, tak aby jak najmocniej zaakcentować zmianę warunków.

Fotografia przedstawia kolejne fazy zmiarzchu

Mądry fotograf po szkodzie

Próba zarejestrowania wszystkich faz zmierzchu nie do końca się udała. Jednak jak na debiucik w tej materii nie było tak źle.
Jest parę rzeczy, które wiem, że muszę poprawić następnym razem. Jeśli będziecie kiedyś robić podobne ujęcie, koniecznie zwróćcie uwagę na:
  • szerokość pola widzenia, obejmujące gwiazdy,
  • przemyślcie i zaplanujcie azymut, w którym będziecie fotografować, tak aby w kadrze objąć planety,
  • starajcie się zachować w miarę równe odstępy pomiędzy poszczególnymi ujęciami,
  • ustawcie i zablokujcie ostrości póki jest na tyle jasno, że nie stwarza to problemów,
  • nastawcie się na dłuższe fotografowanie, tak aby dotrwać do nocy astronomicznej,
  • i najważniejsze, nie rezygnujecie nawet gdy wydaje się, że nic z fotografowania nie będzie.
To chyba w skrócie wszytko co można było zrobić lepiej.
Za tydzień ostatnia przed wakacjami szansa na poprawienie błędów w kolejnym podejściu do tematu fotografii faz zmierzchu. Od 16 maja do 28 lipca w Toruniu będą tzw. białe noce, czyli nie będzie występowała noc astronomiczna.

PS. Podziękowania dla Ani za użyczenie karty pamięci i dzielne znoszenie mojego marudzenia przez cały wieczór.

Piotr Potępa

Podobało się? Poleć lekturę znajomym! Polub Nightscapes na Facebooku! Masz jakieś pytania lub sugestie odnośnie tematu który powinienem poruszyć? Skomentuj lub napisz do mnie maila.

Może Ci się również spodoba

  • Witam mam pytanie jak zostały złożone zdjęcia tak ze nie ma widocznych gwałtownych przejść między nimi? Chodzi mi o to zdjęcie na gorze strony
    Pozdrawiam
    Łukasz

  • Oba zdjęcia zostały złożone przy użyciu warstw w photoshopie. Każde zdjęcie zostało umieszczone na osobnej warstwie. Przy użyciu maski dla każdej warstwy odsłaniałem wybrane fragmenty każdego zdjęcia. W przypadku pierwszego zdjęcia, z gładkimi przejściami, do zaznaczenia obszarów na maskach używałem miękkiego pędzla lub gradientu. W przypadku drugiego kadru, z ostrymi krawędziami, na maskach rysowałem prostokąty, tak by krawędzie były mocno zarysowane. Przy najbliższej okazji postaram się pokazać jak wygląda takie maskowanie.

    • Dziękuję za odpowiedź :)
      Postaram się poćwiczyć w najbliższym czasie :)
      Pozdrawiam
      Łukasz